Linkowanie do rzetelnych stron jest korzystne dla SEO

Kilka tygodni temu skrytykowałem, zdaniem niektórych ostro, korelacyjne spaghetti od Backlinko, które w jakiejkolwiek ścisłej dziedzinie naukowej byłoby zbyte śmiechem. To był oczywiście tylko wstęp do cyklu merytorycznego zahaczającego o metody naukowe. Dziś dla równowagi zdecydowanie pochwalę – tu śmiało można użyć tego określenia – badanie firmy Reboot.

Gorąco zachęcam do zapoznania się z oryginałem: Study: Outgoing links used as ranking signal (Badanie: Linki wychodzące są czynnikiem rankingowym).

Z uwagi na niecierpliwą naturę internetu (TLDR!), zacznę od końca czyli od wniosków. Test klarownie wykazał, że linkowanie do stron wysokiej jakości jest wyżej oceniane niż brak linków wychodzących. Specyficzniej rzecz biorąc, jeśli linkujesz do Uniwersytetu w Oxfordzie, Uniwersystetu w Cambridge i Instytutu Badań nad Ludzkim Genomem to ucieczka ciurkiem PageRanka (słynny PageRank link juice) nie następuje lub jest równoważona. Najprawdopodobniej ma to związek z wielokrotnie anonsowaną oceną jakości i wiarygodności treści. Skoro ktoś linkuje do porządnych źródeł, jego artykuł jest bardziej wiarygodny niż niczym nie poparty tekst – brzmi to logicznie i było sugerowane przez wiele osób. Pracownicy Reboot potwierdzili to twardymi danymi.

Po szczegółowe szczegóły odsyłam do oryginału. Tutaj pochwalę i zreferuję całkiem zgrabną metodę. Eksperyment oparł się o 10 nowych domen, na których pojawiły się podobne teksty z dwoma wymyślonymi słowami brzmiącymi jak nazwy leków (Phylandocic i Ancludixis). Wcześniej nie było najmniejszej wzmianki o tych wyrazach w internecie. Domeny zostały podzielone na dwie grupy, które różniły się tylko jednym elementem: linki wychodzące były obecne lub nie były obecne. Następnie w tym samym momencie domeny zostały dodane do indeksowania i po kilku tygodniach wynik był jasny – w wynikach wyszukiwania na oba wymyślone słowa wyżej znalazły się domeny linkujące do stron wysokiej jakości.

Jakość metody docenia się dopiero próbując ją podważyć. Więc spróbujmy:

  • Różnice w historii domen? Nie, domeny były kupione w tym samym momencie, składają się z 10 losowych znaków, a każda ma tą samą końcówkę co.uk.
  • Wpływ tych samych IP? Nie, każda domena kierowała do innego IP.
  • Wpływ zewnętrznych stron? Nie, nikt inny nie był obecny na te zapytania.
  • Wpływ CTR i tym podobnych? Nie, autorzy twierdzą że nie klikali w te wyniki wyszukiwania.
  • Wpływ aktualizacji algorytmów? Nie, test trwał aż 21 tygodni.
  • Różnice w wyglądzie i kodzie? Nie, kod był niemal ten sam pod każdą domeną, a wygląd podobny w każdej.
  • Różnice w tekstach? Nie, każdy miał taką samą ilość wyrazów i był pisany przez zewnętrznego copywritera.
  • Różnice w anchorach? Nie, jeden z wyrazów nie był anchorem linku wychodzącego i wynik był taki sam jak dla tego, który był anchorem.
  • Różnice w wymienianiu źródeł? Nie, w tekstach bez linków wychodzących uniwersytety i instytut również są wymienione.
  • Chęć ustawienia wyników? Nie, tu można przytoczyć wiele zabezpieczeń, chociażby tworzenie i indeksowanie stron w kolejności pierwsza grupa – druga grupa – pierwsza grupa – druga grupa itd.
  • Utajnione dane? Nie, wyrazy i domeny są dostępne dla każdego (wpiszcie „Phylandocic” w Google!).
  • Przypadek? Nie, każda grupa to 5 domen, test był prowadzony dla dwóch zapytań, a wyniki wszędzie są zgodne z grupami i postawioną hipotezą.

Mamy tu izolację, działanie i interpretację typową dla dobrego eksperymentu. Zabrakło tylko jednego: powtarzalności. Eksperyment ma klarowny wynik, ale w tych warunkach aż żal, że autorzy nie pokusili się (po ustabilizowaniu pozycji) o próbę usunięcia linków z części domen na górze oraz dodania linków do części domen na dole. To klasyka, wręcz synonim eksperymentowania, który zamknąłby temat wiarygodności na cztery spusty. Bez tego – cóż, musimy jeszcze sami powtórzyć ten test dla całkowitej pewności…

…oraz dlatego, że użyta tu metoda jest obciążona jedną dużą wadą. Element został oceniony wyłącznie w kategoriach: wpływa lub nie wpływa. Udowodnił, że wpływa. Ale nie pokazał jaki ma stosunek jakościowy. Czy daje więcej niż …? A w miejsce trzech kropek można wstawić title, link przychodzący, H1, HTTPS i wiele innych czynników.

Źródło grafiki: rebootonline.com.

Komentarze: 12

  • Aga

    Aga

    Odpowiedz

    Super test, dzieki za udostepnienie 🙂

  • Ciekawy

    Ciekawy

    Odpowiedz

    To teraz każdy będzie nie tylko zbierał linki przychodzące ale i będzie dodawał na swoich stronach linki wychodzące do innych witryn? :> Ciekaw jestem…

  • Hicarian

    Hicarian

    Odpowiedz

    Duży plusik za streszczenie artykułu i wskazanie nowego miejsca do czytania.

  • Marcin Brzeziński

    Marcin Brzeziński

    Odpowiedz

    Świetny artykuł! Jeśli okaże się to skuteczne będzie to niezła innowacja… Zabieram się do testów!

  • Kamil Dudziak

    Kamil Dudziak

    Odpowiedz

    Szkoda, że Google stara się przekonać nas, że linkowanie zewnętrzne do zaufanych stron nic nie daje np. https://www.seroundtable.com/google-external-links-20951.html Jak dla mnie, warto linkować do zaufanych stron, ten test tylko to potwierdza.

  • Marek

    Marek

    Odpowiedz

    Bardzo fajny test, ale co gdy moja strona nie bardzo ma gdzie linkować? (strona firmowa, firmy zajmującej się konkretnymi rzeczami), wybrać jakieś artykuły np z wikipedii? Czy to dobry pomysł?

    Pozdrawiam
    Marek!

  • Kamil

    Kamil

    Odpowiedz

    Pytanie pozostaje następujące, jaki rodzaj stron warto linkować i jaki rodzaj linku, dofollow??

    • krzywy

      krzywy

      Odpowiedz

      Właśnie o to chodzi, że jak tworzysz wartościowy content to siłą rzeczy musisz linkować do zewnętrznych źródeł, powołujesz się, cytujesz itp. Chyba, że jesteś psem ogrodnika i nie podlinkujesz nawet jak nawiązujesz do innego autora. Już tak się utarło, że muszą być pytania „a ile?” „a do jakich stron?” „a ile słów kluczowych” itd. Co jest cholernie słabe bo tyle mówi się o naturalności a sami doprowadzamy, że jej nie ma, ustalona ilość znaków, jeden link, jedna grafika, przecież to dziecko wyłapie po przejrzeniu 10 tekstów, że mamy jakiś schemat 😉 Wszystko to robi się mechaniczne. Oczywiście kwestie optymalizacji mają sens, ale nie, żeby robić to z aptekarską precyzją.

  • Michal

    Michal

    Odpowiedz

    Kazdy rodzaj stron o ile tematyka strony bedzie pokrywac sie z tematyka linkow, przynajmniej w 90%. Czesc linkow dofollow i nofollow jak to „zwykle” naturalnie sie odbywa.

  • Anna

    Anna

    Odpowiedz

    Dzięki za fajny artykuł.
    Co do tematyki, to się zgadzam.

Skomentuj

Twój email nie zostanie upubliczniony. Wymagane pola zostały oznaczone *
Możesz używać następujących tagów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>