Mobile update w maju. Kolejny mały deszcz z dużej chmury?

Wszyscy doskonale pamiętamy zeszłoroczny „mobilegeddon”, który nie był żadnym -geddonem. Dokładnie rok temu, 18 marca 2015, dostaliśmy jedną z serii masowych powiadomień proszących o przystosowanie strony do użytkowników mobilnych. Realizacja słynnej misji firmy Google, która w praktyce była tylko grożącym palcem – wdróż RWD, bo odetniemy cię od ruchu! Ale ostatecznie prawie nikogo nie odcięli. Parę dni temu pojawiła się analogiczna zapowiedź zmian w mobilnych wynikach wyszukiwania.

Warto wrócić do tego co działo się w 2015:

Ruchy firmy Google zaczęły się już w lutym 2015. Wtedy padło: „Od dzisiaj stosujemy nowy czynnik rankingowy: informacje z zainstalowanych aplikacji u zalogowanych użytkowników.”. Choć pozornie brzmi to jako zwykła ciekawostka, w samej Polsce dotyczy to aż 2/3 użytkowników smartfonów, bo właśnie tyle z nich używa urządzeń opartych o Androida. A więc od lutego dobre 30% wszystkich wyników wyszukiwań w Polsce (51% * 2/3) jest personalizowanych z uwzględnieniem zainstalowanych aplikacji! To był dopiero początek szumu wokół indeksowania aplikacji. W kolejnych miesiącach padały oświadczenia, że kolejno indeksowane są treści z Androidowych aplikacji, następnie linki do nich, następnie treści z programów na iOS.

Nowości nie ograniczają się do aplikacji. W kwietniu mieliśmy testy lżejszych wyników wyszukiwania w Indonezji (które, co ciekawe, dały 50% więcej przejść do wyszukanych stron), we wrześniu doszło do degradacji stron z popupami zachęcającymi do instalacji aplikacji, w październiku położono nacisk na poprawne przekierowania użytkowników mobilnych, a w listopadzie opublikowano wytyczne dla walidatorów stron, których połowę stanowi ocena przez pryzmat przenośnego urządzenia. Nie sposób również pominąć nowości w schema.org, które orbitują wokół wyszukiwań z komórek i tabletów.

Stąd zanim zaczną się kolejne serie wpisów, poradników i kampanii nakłaniających do wdrożenia mobilnej wersji strony – warto pamiętać, że w maju raczej nie będzie rewolucji. Polityka Google odnośnie mobilnych jest jasna i dość płynna. Do tego zresztą sam Gary Illyes tonuje nastroje:

Czy było cokolwiek katastroficznego przy pierwszym mobile friendly update? Jeśli nie, wolałbym nie nazywać tego w ten sposób (dop.: -geddonem)

Również w samym komunikacie jest mowa o tym, że nie będzie żadnego wielkiego ucinania ruchu:

I pamiętajcie, intencja zapytania jest nadal bardzo ważnym sygnałem – nawet jeśli strona z treścią wysokiej jakości nie jest dostosowana pod użytkowników mobilnych, nadal będzie wysoko w wynikach wyszukiwania.

Prawdopodobnie nawet nie tyle został nam obwieszczony nowy algorytm co mamy do czynienia z próbą motywacji webmasterów. Google bez zapowiedzi wielokrotnie w ciągu roku wprowadza znacznie szersze zmiany, nie informując o nich ani często nawet ich nie potwierdzając.

Oczywiście przystosowanie strony do użytkowników mobilnych w wielu branżach jest zdecydowanie warte zachodu. Stąd na koniec przypominamy podstawy oceny przyjazności dla użytkowników mobilnych przez firmę Google zgodnie z analizą The SEM Post:

  • Nie jest oceniania cała witryna, lecz każda podstrona osobno.
  • Dotyczy tylko wyników wyszukiwania na smartfonach. Bez wpływu na tablety i komputery.
  • Funkcjonuje we wszystkich krajach i językach.
  • Dotyczy wyłącznie wyników organicznych, bez wpływu na mapy, wiadomości, obrazki.
  • Wymaga dostępnych dla robota Google elementów JavaScript i CSS.
  • Popupy z prośbą o instalację aplikacji są uznawane za nieprzyjazne.
  • Brak potrzeby tworzenia mobilnej mapy strony.
  • Ocena aktualizuje się od razu, przy każdej wizycie robota indeksującego.

Zalinkowane źródła: webmasters.googleblog.com, seroundtable.com, thesempost.com. Źródło grafiki: webmasters.googleblog.com.

Skomentuj

Twój email nie zostanie upubliczniony. Wymagane pola zostały oznaczone *
Możesz używać następujących tagów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>