Pozycjonowanie za efekt: Czy w 2026 roku to wciąż najbardziej uczciwy model rozliczeń?

Przez lata branża SEO próbowała wmówić klientom, że model rozliczania za efekt „umarł”. Powód był prosty: agencjom przestało się to opłacać, bo wymaga brania pełnej odpowiedzialności za własną skuteczność. W NPROFIT od kilkunastu lat konsekwentnie udowadniamy, że pozycjonowanie za efekt ma się świetnie – pod warunkiem, że agencja dysponuje odpowiednim zapleczem i gra w otwarte karty.

1. Kto bierze na siebie ryzyko inwestycyjne?

Większość agencji promuje model abonamentowy, w którym Ty jako klient bierzesz na siebie całe ryzyko finansowe. Płacisz niezależnie od tego, czy agencja dowozi wynik, czy tylko „stara się go dowieźć”.

W NPROFIT w modelu pozycjonowanie za efekt to my inwestujemy swój czas (audyt SEO, wdrożenie zmian, napisanie treści) i zasoby (regularny link building). Zarabiamy dopiero wtedy, gdy Ty zaczynasz być widoczny. To jedyny model, który wymusza na agencji najwyższą jakość pracy, bo jeśli nie dowieziemy wyniku, po prostu tracimy zainwestowane środki.

2. Mit „Black Hat SEO” czyli dlaczego nam zależy na stabilności?

Często słyszy się zarzut, że model za efekt wymusza stosowanie ryzykownych technik, by szybko „wbić” frazy do TOP-u. Prawda jest dokładnie odwrotna. To w modelu abonamentowym agencja czuje presję czasu, bo klient płacący co miesiąc oczekuje szybkich dowodów, że nie marnuje pieniędzy.

W modelu za efekt to nam najbardziej zależy na trwałości. My nie zarabiamy za samo jednorazowe „wypchnięcie” frazy do TOP 10. Zarabiamy za jej utrzymanie. Krótkotrwały wzrost zakończony karą od Google to dla nas katastrofa finansowa, bo zainwestowane przez nas roboczogodziny i środki nigdy się nie zwrócą. Dlatego nasze działania od zawsze muszą być nastawione na długofalowe efekty.

3. Przewaga technologiczna: Własne zaplecze za miliony złotych

Większość agencji musi kupować drogie artykuły sponsorowane na zewnętrznych portalach, co generuje ogromne koszty pozyskiwania linków. Koszty te muszą być ponoszone przez Klienta w formie abonamentu.

NPROFIT dysponuje własną infrastrukturą ponad 3500 domen, w którą przez kilkanaście lat zainwestowaliśmy miliony złotych. Dzięki temu:

  • Mamy pełną kontrolę nad jakością i bezpieczeństwem odnośników.

  • Jesteśmy efektywniejsi kosztowo od firm, które muszą „prosić się” o miejsce u pośredników.

  • Możemy oferować model za efekt, ponieważ dysponujemy własnymi, sprawdzonymi zasobami.

4. Dobór fraz z potencjałem: Nasza żelazna zasada od lat

Największym grzechem modelu za efekt w wykonaniu nieuczciwych agencji jest proponowanie fraz, których nikt nie szuka. W NPROFIT od początku istnienia firmy konsekwentnie proponujemy wyłącznie frazy o realnym potencjale biznesowym.

Dobieramy frazy lokalne, które faktycznie łączą Twoją firmę z klientem. Nie sztuką jest być pierwszym na hasło, którego nikt nie wpisuje. Sztuką jest utrzymywać wysoką widoczność na hasła, które generują realne zapytania i sprzedaż. To nasza stała polityka – płacisz za pozycje, które mają znaczenie dla Twojego biznesu. Ta zasada pozwala nam budować relacje z Klientami na lata.

5. Obiektywne monitorowanie i brak wymówek

Często słyszysz, że pozycje nie mają znaczenia, bo „wyniki są spersonalizowane”? To wygodna zasłona dymna. Choć Google personalizuje wyniki, trzon rankingu pozostaje mierzalny.

Częste wahania pozycji wynikają zazwyczaj z braku synchronizacji danych w centrach danych (Datacenters) Google, a nie z „końca ery pozycji”. Wykorzystujemy niezależne systemy monitorujące o zamkniętym kodzie, mierzące pozycje z polskich adresów IP. W modelu za efekt rozliczamy się z konkretnych pozycji i to jest nasz jedyny, twardy miernik sukcesu, który raportujemy klientowi.

6. Paradoks Case Study

Agencje twierdzą, że rozliczanie za pozycje jest niemożliwe, bo wyniki są spersonalizowane. Jednocześnie te same firmy chwalą się w swoich Case Study… wykresami widoczności i wysokimi pozycjami. My nie chowamy się za tym paradoksem. Skoro dane o pozycjach są wystarczająco wiarygodne, by budować na nich portfolio agencji, są też wystarczająco wiarygodne, by stać się podstawą uczciwego rozliczenia faktury.


Szukasz agencji, która od lat stawia na mierzalne efekty zamiast abonamentowych obietnic? Zamów wycenę pozycjonowania za efekt w NPROFIT i postaw na stabilność budowaną na własnej infrastrukturze.

 

16 Responses

  1. Świetnie – tylko w modelu za efekt klienci w 99% przypadków chcą efekt słów kluczowych… przyrostu ruchu już nie widzą.

    Oczywśice jak zawsze/zwykle/przeważnie (niepotrzebne skreślić) dyskusja jest trudna i … brutalna 😉

  2. Jeżeli słowa kluczowe są odpowiednio dobrane to i przyrost ruchu będzie, co ogólnie też nie jest najważniejsze, bo ważniejsza jest sprzedaż, więc raczej na to klient ma patrzeć. To, że koszty wzrosły i techniki się zmieniły (nie da się już topów w 3 dni zrobić) można łatwo pogodzić. Abonament + opłata za wyniki (pozycje). Przy czym abonament to 1/4 całkowitych kosztów w przypadku osiągnięcia efektu.

  3. Świetny art. Z naszych doświadczeń wynika, że rozliczenie za efekt liczy się dla małych firm, większe wolą płacić abonament i nie patrzeć na frazy lecz zwiększający ruch i sprzedaż. Bardziej skupiamy się na takich rozwiązaniach jak Blake czyli Abonament + opłata za wyniki (pozycje) lub procent od sprzedaży.

  4. Dzisiejsze, dobre SEO i strategia link buildingowa oparta na silnych treściach i jeszcze silniejszych linkach sprowadza się do dwóch rzeczy. Pierwsza jest taka, że każdą branżę można w ten sposób ustawić, że przy abonamentowych sprawach money keywords wchodzą już po 3/4/5/6/7/8 miesiącach w zależności od ich trudności, ale ten efekt musi być wypracowany przy udziale budżetu. Pamiętajmy, że budując zaplecze linkowe dla klienta, tworzymy wartość której bezpośrednim właścicielem jest firma, której świadczymy usługę, a nie my jako agencja/freelancer – z takiego założenia powinien wyjść każdy dobry seowiec. To, za co płaci klient, to już kwestia umowy i negocjacji dosyć często handlowca, bądź samego seowca. Rozliczenie abonamentowe plus premia za ruch organiczny, który widać po wbiciu się fraz, powinien stanowić model rozliczenia każdej agencji. Nawet dla małych firemek, które hajsu nie mają zbyt wiele, można przyciągnąć na kilku miesięczną usługę i zostawić na jakiś czas. Zrobiłem kilka stron właśnie w takim modelu i wyszło tak, jak sądziłem – klient wrócił po więcej. Da się? Da. Skończcie już z tymi „efektami”.

    1. Wszystko zależy od przyjętej strategii klienta. Część dysponuje budżetem, który można przeznaczyć np. na Content Marketing, PR itp. Generalnie na źródła linków, które zostają po zakończeniu współpracy. Żeby to zrobić dobrze, trzeba niestety zainwestować duże pieniądze. Ciężko nazwać Content Marketingiem publikacje na „lepszych precelkach” po 100 czy 200 zł albo marketing szeptany jako wpisy na forach, gdzie w danym temacie 8/10 odpowiedzi zawiera link do jakieś strony.

      W Polsce jest bardzo duża grupa klientów, która chce stosunkowo tanim kosztem osiągnąć satysfakcjonujące efekty, dla nich „dzierżawa” linków na zapleczu jest bardzo dobrym wyjściem. Telefon dzwoni, a koszty są relatywnie niskie. Nawet realizując taką strategię da się zbudować bardzo dobre i trwałe efekty dla klienta.

  5. Pisałem o tym na swojej stronie jakiś czas temu. Zgadzam się całkowicie z autorem. Najważniejsze jest aby obie strony odnosiły korzyści bez względu na model rozliczeń z naciskiem na korzyści (pozycje, wzrost odwiedzin, wzrost sprzedaży czy każdy inny efekt). Umowy abonamentowe za jakieś bliżej nie określone działania to nabijanie klientów w butelkę. Klienta nie obchodzi gdzie są linki do jego strony, ile powstało publikacji i gdzie i czy w ogóle. Patrzy na konto bankowe z którego płaci agencji seo i albo przybywa tam kasy albo nie. Osławione raportowanie prac – kto to czyta? Sprawa jest prosta jak konstrukcja cepa – ma być lepiej niż było przed umową a nie tylko więcej linków i innego „shitu”. Co do spamowania – gdyby to było takie łatwe to jak napisał kiedyś Xann już dawno wykończył by konkurencję e-weblinkiem. Żadna zdrowo myśląca firma w modelu za efekt (czytaj za pozycje) nie przywali 1000 w pierwszym tygodniu, licząc na top10 po 30 dniach i ryzykując spalenie tematu bo NIC nie zarobi. Nie chodzi przecież o wystawienie 1 faktury. O ile dobrze robiony CM może dać efekt od razu to na pozycje trzeba czekać. Trzeba zainwestować, być cierpliwym a efekt przyjdzie z czasem, po to są umowy terminowe.

  6. Takie rozważania można prowadzić ale już chyba tylko w Polsce. Na zachodzie zawsze płacisz abonament i dostajesz określone usługi.

  7. Dobrym rozwiązaniem jest również abonament podnoszony w miarę osiągania celu. Zaczynamy od stawki X miesięcznie i po uzyskaniu większego ruchu, większej sprzedaży lub większej ilości fraz w Top10 zwiększamy budżet, po osiągnięciu znowu jakiegoś pułapu ponownie zwiększamy.

  8. Zgadzam sie w zupełności z tym artykułem. Z moich doświadczeń współpracy z firmami pozycjonujemy moge stwierdzić ze ci co proponują tylko model abonamentowy to sa zwykli naciągacze którzy oprócz początkowego pseudo audytu strony( który moge sam sobie zrobić) nie robią nic by podnieść strony do góry. I zgadzam sie z tym ze nie ma sensu pozycjonować poszczególnych fraz tylko podnieść trust rank witryny a to przełoży sie na ogólny wzrost pozycji. Odkąd przestałem korzystać z firm pozycjonerskich moja strona ze średniej pozycji w GSC 40 poszła na 13. To chyba wszystko tłumaczy jak działają firmy pozycjonerskie.

  9. Bo są firmy i firmy. Ja to robię tak: Pobieram opłatę początkową min. 400zł w zależności od strony, konkurencji i fraz za powiedzmy działania które wprowadzą stronę do pierwszej setki (głównie mam takich klientów 🙂 ). Działania te, na pewno nie zaszkodzą stronie, a dzięki temu wiem co i jak dalej. Potem klient płaci już tylko za efekt – a więc top 10 z bonusem w zależności od pozycji. Tym sposobem klient od razu wie za co i kiedy płaci, a ja nie pracuję za darmo. Czasem jest tak, że strona po dobrej optymalizacji wskakuje od razu do 10, tak więc z miłą chęcią zgarniam bonusy.
    Nie posiadam w portfolio ani jednego niezadowolonego klienta. Ba… Nie mam nawet takich jęczących. Taki model odpowiada wszystkim, których pozycjonuję. Oczywiście niektórzy zrezygnują po pierwszych działaniach, czasem kiedy widzę że zadanie jest prawie nie wykonalne lub nieopłacalne – ja rezygnuję bądź odradzam dalsze działania klientowi, a skupienie się na innych formach promocji. W moim modelu nikt nie traci.Grunt, to podejście do problemu. Szczere i otwarte.

    1. Taki model jest ok pod warunkiem ze firma pracuje. Ja miałem tez tak ze wpłaciłem na początku 350 zł na tzw pseudo optymalizacje a potem była płatność za efekt. A ze efektów nie było bo firma nad moja strona siadała 2 razy w miesiącu to dałem sobie spokój. Korzystałem z 4 firm pozycjonujacych i żadna ale to absolutnie żadna nie miała pojęcia o działaniach konkurencji w mojej branży i jak to wykorzystać do pozycjonowania. Właściciel wie najlepiej co potrzebne jego stronie. Ja dodaje linki codziennie a nie dwa razy w m-cu. Dwa razy w m- cu to moge dodać treść na blogi lub zaplecze. Poza tych dochodzi aktualizacja social media i wszystko hula.

      1. Jesteś prawdziwym rekinem SEO. Firmy oferujące usługi pozycjonowania to zło. Wystarczy optymalizacja i dodawanie linków. TO CAŁA FILOZOFIA SEO. Z tym że nie. Nie wiem czy trolujesz czy powtarzasz jakieś dyrdymały które przeczytałeś na jakimś forum. Jeżeli SEO byłoby tak łatwe jak mówisz to każdy mógłby to robić. Kwestia uczciwości to zupełnie inna sprawa.

  10. Niestety żaden model nie jest idealny. Mi najbardziej odpowiada model hybrydowy, dodatek za wynik zawsze działa w jakiś sposób mobilizująco – wiadomo, że każdy zakłada, że nie uda mu się uzyskać 100% sukcesu. Najważniejsze, żeby jednej i drugiej stronie zależało – a o to niestety ciężko, szczególnie po 1-2 latach współpracy.

  11. Ciężko jest dobrać odpowiedni model rozliczeń z klientem. Zauważam że coraz częściej klienci pytają o inne modele rozliczeń niż za EFEKT.

  12. Uważam, że model abonamentowy jest w porządku, ale firma musi być uczciwa i ciągle pracować nad pozycją klienta. Rozliczanie za efekt nie uważam, za dobry.
    Sklep internetowy czy firma oferująca usługi może być w TOP10, ale np. nie przynosić zysków: klient otrzymał co chciał – wysoką pozycję – ale mało osób kupuje produkty, przez co nie ma pieniędzy, żeby opłacić efekt. Też się tak zdarza. Nie zawsze pierwsze pozycje przynoszą też zyski – znam takie przypadki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *